Obserwatorzy

wtorek, 21 lipca 2020

218. Tablice manipulacyjne

Hej, hej.

Dziewczynka na podziękowanie cały czas się wyszywa. Podtrzymuję, że haftowanie schematów SODY to czysta przyjemność i jak nie lubię robić konturów to tutaj aż nie mogę się ich doczekać. :)

Ale ja nie o tym dzisiaj.
Chciałam Wam pokazać nad czym rozpoczęłam pracę jeszcze w czasie izolacji. Moja córka chrzestna w czerwcu obchodziła roczek i miałam oczywiście problem co na prezent. Dodatkowo zadanie było utrudnione, ponieważ Zuzia jest 3 dzieckiem i większość zabawek ma po starszym rodzeństwie.

Ale tablicy manipulacyjnej jeszcze nie mieli i postanowiłam taką stworzyć. Oczywiście dla mojej córki również taka powstała, tylko taka bardziej "dorosła". :)





Oto efekt mojej kilkutygodniowej pracy. Na 100% nie jestem zadowolona z efektu końcowego, ponieważ robiłam to wszystko metodą prób i błędów. A i nie jestem też specem w obsłudze wkrętarki i wiertarki -bywało wesoło. :)



A na koniec jeszcze dziewczynka z poprzedniego posta.



Trzymajcie się cieplutko i do zobaczenia niebawem.

środa, 15 lipca 2020

217. W ramach podziękowania...

Witajcie kochani.

Ledwo się obejrzałam, a już połowa lipca nas zastała. Ostatnimi czasy taki ze mnie nieogarnięty człowiek i otaczająca rzeczywistość potrafi mnie zaskoczyć.

Tak również było i na początku lipca. Uświadomiłam sobie, że moja córka od września idzie do przedszkola i wypadałoby ciociom podziękować i pozostawić po sobie jakiś ślad. Nie tylko wspomnienia. :) I zaczęło się poszukiwanie czegoś ładnego, szybkiego i takiego dziecięcego. Następnie dokupienie brakujących mulin ( tylko 1 kolor miałam z tej rozpiski) i do dzieła.

Bardzo podobają mi się schematy z SODY i na taki właśnie postawiłam. Wybrałam jedną z dziewczynek z tego zestawu. Jakbym moją córeczkę widziała. :)


zdjęcie z internetu

Pierwszy raz mam do czynienia z chińskimi odpowiednikami DMC i w sumie dobrze mi się na razie z nimi pracuje.

Za wiele krzyżyków nie ma, ale wierzę, że uda mi się skończyć do połowy sierpnia. Trzymajcie za mnie kciuki.





A to moje dzisiejsze dzieło w ramach pracy zawodowej. :)

wtorek, 26 maja 2020

216. Dzień Mamy

Witajcie Moi Drodzy Czytelnicy.

Ostatnimi czasy dużo się u mnie nie dzieje, powoli wracamy do rzeczywistości- ja do pracy, córka do żłobka. Od wczoraj pracuję już stacjonarnie i tak się zastanawiam, która praca jest lepsza- zdalna czy taka na miejscu? A Wy jakie macie doświadczenia?


Ale do brzegu, bo nie o pracy miało być. :) Dzisiaj pragnę Wam pokazać jakie karteczki poczyniłam dla naszych mam. Jak zawsze to całe dopasowywanie kosztowało mnie dużo nerwów, aż w końcu się poddałam i przestałam kombinować. Po prostu kleiłam i wyszło coś takiego. A mianowicie 2 kartki z okazji Dnia Mamy.











A od mojej córeczki otrzymałam taką piękną laurkę, którą wykonała samodzielnie podczas zajęć w żłobku. Wzruszyłam się na maxa. :) Choć to już mój trzeci Dzień Mamy, ale pierwszy Ala świadoma jest, że mama także ma swoje święto. :) Ten wielki przytulaniec z rana i "wszystkiego najlepszego mamo" z jej ust zrobiły mi cały dzień.


A u Was mamy jak celebrujecie swoje święto?

Pozdrawiam Was cieplutko i zmykam już po mojego bąbla. A niebawem Wam coś znowu pokażę. Już leży zrobione i czeka na prezentację. :)
Pa pa

czwartek, 30 kwietnia 2020

215. Jestem, żyję, mam się dobrze...

Witajcie.

14 miesięcy!!! Tyle mnie tutaj nie było. Jak to się mogło stać? A no stało się. Coraz starsze dziecię i coraz bardziej absorbujące. Na robótki coraz mniej czasu, choć czasami coś udało się podłubać i posklejać, ale to nie to co wcześniej. Wierzę, że jeszcze nastaną czasy kiedy wrócę do robótkowania na dobre. :)

Szczerze myślałam, że teraz gdy siedzę już od... Kurcze ile my już siedzimy w domu??? Pogubiłam się w tej rzeczywistości. Ale do brzegu- sądziłam, że całe dnie w domu i praca przez kilka godzin przy komputerze pozwolą mi wygospodarowanie kilku chwil na xxx. Niestety bardzo się pomyliłam. Nie przy mojej 2-latce, która trochę liznęła żłobka i oczekuje, że w domu będzie tak samo w placówce. Czy macie podobnie?

Jak już wspominałam coś przez ten okres udało mi się przygotować. Powstało kilka pamiątek (zostałam matką chrzestną), kilka kartek, udało mi się w końcu oprawić kilka moich prac i zawisły na mojej ścianie. Mąż śmieje się, że to mój ołtarzyk. :)

Nie będę się mocno rozpisywała. Oto co wyszło spod moich łapek.  Ostrzegam- jest tego trochę i nie po kolei.

Kartka urodzinowa


Kartka urodzinowa dla 5-latki


Zakładka w ramach podziękowania dla niani




2019

Przygotowania do kiermaszu wielkanocnego w pracy 2019- masa solna i ciasteczka










Serwetniki z masy solnej









Kartka imieninowa


Moja prywatna jesienna torba na zakupy- warsztaty w Łucznicy


Pamiątka Chrztu Świętego dla mojej córki chrzestnej






Bliźniacze kartki na Chrzest Święty























Zaproszenia na 2 urodziny Alicji







Moje prace jako inspiracje dla uczestników w ramach pracy zdalnej

Memory/pamięć

Kwiaty z bibuły


Ręcznie szyte maseczki





Oraz nasza cukiernia



Tort na roczek Alicji







Tort na 2 urodziny- trochę nieurodziwy, ale bardzo smaczny



Drożdżówki z serem


Chałka

Zapewne o czymś jeszcze zapomniałam, albo zdjęcia robiłam tylko pod Instagrama, na którego również serdecznie Was zapraszam.
https://www.instagram.com/mama_ali86/?hl=pl

Tam właśnie znajdziecie moją ścianę uwielbienia. :)

Pozdrawiam

niedziela, 10 lutego 2019

214. Wędrująca książka u Kornelii- kociewska trylogia

Witajcie.

Jak już zdążyliście zauważyć na blogu jestem od przypadku do przypadku. I tak oto przypadkiem ostatnio ujrzałam, że u Kornelii wyruszyła w świat kolejna część kociewskiej trylogii ( o poprzednich pisałam TU i TU). Bardzo chciałam ją przeczytać, ponieważ poprzednie części przypadły do mojego gustu czytelniczego, uśmiechnęłam się ładnie i udało się. Książka z miłymi niespodziankami dotarła do mnie przeszło tydzień temu.




Dziękuję Ci kochana za tyle wspaniałości.

Myślałam tylko, że czytanie będzie mi szło jakoś sprawniej. No, ale... Moje dziecię chyba postanowiło mi utrudniać tę formę relaksu. Co przysiądę się wieczorem do lektury to ona się budzi. A w ostatnich dniach mamy w domu szpital i wszystkich choróbsko położyło.
Ponadto od 1 lutego rozpoczęłam nową pracę i po 8 godzinach wracam tak wypompowana, że resztkami sił ogarniam sprawy bieżące i na nic innego nie starcza już czasu. Postawiłam sobie bardzo wysoko poprzeczkę i tego mam teraz skutki, Ale chyba tak to jest, gdy kobieta po tak długiej przerwie wraca do pracy i daje z siebie 200%. A gdy zmienia całkowicie branżę to już w ogóle. Mam tylko nadzieję, że z czasem sytuacja się unormuje i będę miała więcej wolnych chwil dla siebie. Trzymajcie kciuki.






Już dłużej Was nie zanudzam. Zmykam. Może uda mi się dzisiaj zaliczyć kilka stron lektury.
Trzymajcie się cieplutko. Pa pa pa .

niedziela, 6 stycznia 2019

213. Żegnaj niemowlaczku- witaj juniorko...

Dokładnie 12 miesięcy temu, 6 stycznia 2018 roku o godzinie 7.30 ta mała istotka zmieniła nasze życie o 180 stopni. 

Raz było lepiej, raz chwile pełne łez i momenty bezsilności, ale przetwaliśmy i możemy się razem cieszyć każdym nowym dniem.

Kochamy Cię nasza mała królewno. Jesteśmy z Ciebie bardzo dumni.



Mama i tata.