Obserwatorzy

wtorek, 25 kwietnia 2017

189. I jeszcze troszkę zaległości

Witam.

Ostatnio nadrabiając zaległości po napisaniu posta przypomniałam sobie, że zapomniałam Wam pokazać jakie jajeczka powstały na krótko przed jarmarkiem. Do ich przygotowania postanowiłam wykorzystać nowe kwiatki, które zamówiłam sobie z CraftyMoly. Z efektu końcowego jestem średnio zadowolona ponieważ kwiatki za mocno odstawały.








Dodatkowo dostałam zamówienie na pisankę na konkurs do szkoły dla 7-latka. Tak wiem, że jest to niepedagogiczne, ale była to sprawa na już, a ja akurat obracałam się w temacie. :)

Tematem wyzwania była pisanka- mozaika geometryczna. W mojej głowie zrodził się pomysł stworzenia jajka z akcentami wielkanocno- wiosennymi: króliczkiem, kurczaczkiem i kwiatkiem.





Tymi jajeczkami zakończyłam przygotowywanie ozdób wielkanocnych i już zastanawiam się co przygotować na jarmark bożonarodzeniowy. :)

Pomiędzy przygotowaniami do jarmarku i świąt wielkanocnych udało znaleźć się odrobinę czasu na moją drugą pasję- czytanie. Choć wieczorami padałam już na twarz dwie pozycje udało mi się pochłonąć.





~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze pod poprzednimi postami. 


Witam również nową obserwatorkę: G Maję. Rozgość się i czuj się jak u siebie. :)


A tymczasem biorę się w końcu za karteczki, bo znowu jestem w czarnym lesie, a koniec miesiąca już niedługo. 


Do kolejnego poczytania. Pa pa pa.

niedziela, 23 kwietnia 2017

188. Testowanie ze Streetcom- kawa Prima Finezja


Witajcie.

Dzisiaj znowu nierobótkowo, ale zobowiązania trzeba wypełnić. Długo się zbierałam do tego posta, ale w końcu jest i mam nadzieję, że zaciekawi niejedną osobę, która pije kawę.


Do społeczność Streetcom należę już jakiś czas. Na bieżąco wypełniałam ankiety, dzieliłam się swoimi upodobaniami i spostrzeżeniami i pewnego dnia dostałam informację, że zostałam wybrana do testowania kawy Prima Finezja.


Żródło grafiki

W moim rodzinnym domu kawę piło się od zawsze (tato jest kawoholikiem), ale moja przygoda z tym napojem zaczęła się dość późno. Jakoś wcześniej nie czułam potrzeby jej spożywania. Zaczynałam od kawy mielonej, później przyszła faza na kawę rozpuszczalną ponieważ natrafiłam na tak niedobrą, że później nie mogłam nawet na nią patrzeć. I całkiem niedawno na nowo zakochałam się w aromacie i smaku mielonej kawy. I podzielam tę miłość razem z mężem. :)

Skład paczki ambasadorskiej przerósł moje najśmielsze oczekiwania.
A były w niej:
- 2 opakowania po 250 g- dla mnie,
- 12 opakowań po 100 g- do rozdania znajomym,
- 2 kubki- idealne do spotkań przy kawie.








Ze słodkościami tylko pyszna kawka:




A i hafciki jakoś szybciej powstają:




 Moje odczucia:

- największym plusem tej kawy jest jej delikatny smak; jeszcze dwie inne kawy dostępne na ryku odpowiadają mojemu gustowi i jestem w stanie je wypić.
- kawa Prima Finezja jest drobno mielona- kolejny plus.
- różne gramatury i przyzwoita cena- ważne z uwagi na fakt, że oboje z mężem dużo jej pijemy.
- jak na kawę przystało stawia na nogi i daje energię na cały dzień.

Ponadto od 25 lat niezmienny smak i aromat stawia na nogi tysiące Polaków.

A czy Wy znacie tę kawę? Jakie macie doświadczenia z tym produktem? Podzielcie się swoją opinią.

czwartek, 20 kwietnia 2017

187. Powrót do rzeczywistości i nadrabianie zaległości

Witajcie.

Po znowu zbyt długiej przerwie wracam do Was i blogowego świata. Ja dopiero powracam do normalności. Praca oraz druga zmiana w domu skutkowały tym, że jak długa padłam po południu w lany poniedziałek i obudziłam się dopiero we wtorek, żeby znowu pójść do pracy. O zgrozo! Wybaczcie, ale nawet nie zamieściłam żadnych życzeń. Bałam się, że jak tylko raz przysiądę się do komputera to  przepadnę. Prawdą jest, że internet jest okropnym złodziejem czasu, a u mnie go zawsze na wagę złota.

Nadrabianie zaległości zacznę od Jarmarku Wielkanocnego, który odbył się 2 kwietnia w centrum mojego rodzinnego miasta. Za namową koleżanki (także rękodzielniczki) postanowiłam się zgłosić i taki oto sposobem moje prace ujrzały światło dzienne, a ja mogłam trochę opowiedzieć o swojej pasji. Pogoda dopisała, atmosfera wśród wystawców super. 5 godzin upłynęło nie wiadomo kiedy, a i przy okazji nawet kilka prac udało się sprzedać. Największą popularnością cieszyły się haftowane karteczki. :)

Nasze stoisko




Ponadto więcej o jarmarku można poczytać na stronie Urzędu Miasta, gdzie trafiłyśmy na nagłówek. :) TU.

Na koniec zakupiłam sobie taki wianuszek, który ozdabia teraz moje drzwi wejściowe.



Po moich jarmarkowych ekscytacjach pora przejść do chwalenia się. Na początku kwietnia znowu szczęście się do mnie uśmiechnęło i wygrałam trzecią nagrodę w urodzinowym candy u Tiny. Przyznam się bez bicia, że po podaniu adresu zupełnie o tej wygranej zapomniałam i oprzytomnienie przyszło dopiero po odebraniu przesyłki oczywiście awizowanej. Swoją drogą chyba zacznę znowu podawać adres rodziców, aby zaprzyjaźniony listonosz przynosił mi przesyłki do pracy, bo właśnie na tym rejonie pracuje. Przed świętami oczywiście nie było okazji pokazać nagrody dlatego robię to teraz.







Tino dziękuję Ci jeszcze raz za przemiłą niespodziankę. Obiecuję, że nic się nie zmarnuje i będzie wykorzystane należycie.



Ponadto pragnę jeszcze podziękować Ani za piękną karteczkę i życzenia wielkanocne.



A tak prezentują się wszystkie tegoroczne karteczki.


Dziękuję serdecznie za pamięć i wszystkie serdeczne życzenia. :)


Dziękuję za uwagę i do kolejnego poczytania. Sukcesywnie będę starała się nadrabiać pozostałe zaległości i zaglądać tutaj częściej. :)

Pa pa pa.

środa, 19 kwietnia 2017

186. Candy u Jasiowej Mamy

Jasiowa Mama dzieli się takimi cudeńkami. Kto chętny?
Szczegóły TU.

185. Candy w ScrapTworkach

Na ostatnią chwilę przyłączam się do zabawy w ScrapTworkach, gdzie można wygrać takie cudeńka. Może ktoś z Was jeszcze zdąży. Zapraszam w imieniu organizatorki. :)




piątek, 7 kwietnia 2017

184. Nagroda w moim urodzinowym candy

Witajcie.

Po wczorajszym pochmurnym i deszczowym dniu mamy chyba powrót wiosny. Znowu świeci piękne słoneczko choć jest troszkę chłodniej. Ale mi to w niczym nie przeszkadza. Ważne, abym mogła wsiąść na rower i jechać przed siebie. :)

Dzisiaj pragnę Wam pokazać jaką nagrodę przygotowałam dla zwyciężczyni w candy z okazji drugich urodzin Krzyżykowych Perypetii.

Szczęście uśmiechnęło się do Ani z bloga Nitkowe zapiski. Przesyłka dotarła już dawno więc można przedstawić jej zawartość.


Jako, że obracałam się ostatnio w klimacie jajeczkowym nie mogło tego zabraknąć w przesyłce.


Oraz karteczka z gratulacjami.




Aniu jeszcze raz gratuluję. :)


A na koniec pokaże jeszcze jakie jajeczko przygotowałam dla mojej teściowej w ramach prezentu urodzinowego.




A Wam życzę miłego dnia.

środa, 5 kwietnia 2017

183. Testowanie z trnd- Monte Plus

Witajcie.

Dzisiaj nie będzie robótkowo ani książkowo. Dzisiaj zapraszam Was na moją ocenę produktu ostatnio przeze mnie testowanego.

Jakiś czas temu za namową siostry postanowiłam przyłączyć się do społeczności marketingowej trnd, dzięki której można brać udział w testowaniu różnych produktów. Z grubsza polega to na tym, że po zarejestrowaniu możesz śledzić pojawiające się projekty i zgłaszać swoją osobę poprzez odpowiedni formularz. Następnie dostajesz informację o dostaniu się bądź nie do wybranego projektu. W moim przypadku udało mi się dostać niedługo po rejestracji do testowania pysznych deserów Monte Plus, które od października 2016 roku można znaleźć na sklepowych półkach. #MontePlus #MontePlusMagia

Źródło grafiki: https://www.trnd.com/pl/projekty/monte-plus/informacje-o-projekcie

Zadaniem testerów było zakupienie łącznie 24 sztuk Monte Plus 120 g  : po 12 karmelowego i czekoladowego za kwotę nie wyższą niż 65 zł. Czytając komentarze pod blogiem projektu troszkę się przeraziłam, ponieważ wiele osób pisało, że nie można nigdzie kupić tego deseru. Jako osoba pracująca na dziale z nabiałem także go nie widziałam, ale okazało się, że w systemie widnieje i można go zamówić. I takim sposobem bez większych problemów następnego dnia zaraz po dostawie mogłam zrobić zakupy i szybko spróbować tej nowości.


Jako, że z mężem jesteśmy jogurtowymi łasuchami szybciutko zaserwowaliśmy sobie porcję mleka, orzechów oraz karmelu i czekolady. :) Nasza pierwsza reakcja: "Mmm". :) Oboje uwielbiamy słodkości i orzechy laskowe. Te ostatnie przypominają mi dzieciństwo i moją babcię, która zbierała je w lesie, łuskała i karmiła nimi. :)




Następnego dnia otrzymałam przesyłkę z materiałami informacyjnymi, przewodnikiem oraz dwoma notatnikami- magnesami na lodówkę.


A poniżej zapraszam na testowanie z udziałem mojej siostry. Po jej minie widać, że Monte Plus bardzo smakowało. :)





A teraz przejdę do opisu i moje opinii na temat tego produktu.

Monte Plus 120g jest dostępne w dwóch wariantach smakowych: z sosem czekoladowym i sosem karmelowym osadzonymi na dnie kubeczka. Ceny z jakimi się spotkałam oscylują pomiędzy 2,55 zł do 2,79zł. Swoje deserki kupiłam za 2,55 zł za sztukę.

Zalety deseru:
- smak- orzechy laskowe, mleko i dodatkowa porcja karmelu lub czekolady- wyśmienite :),
- zawartość mleka- produkt idealny w żywieniu dzieci, ale jak to ze wszystkim bywa: co za duzo to nie zdrowo,
- konsystencja- nie rozlewa się, nie chlapie,
- różne warianty smakowe- dla każdego coś dobrego; u nas i naszych znajomych wygrało karmelowe.

Wady:
- małe opakowanie- Monte Plus jest serwowane w opakowaniach po 120g gdzie klasyczne Monte po 150g,
- cena- moim zdaniem zbyt wysoka jak za takie małe opakowanie,
- dostępność- ja akurat nie miałam problemu z zakupem, ale w moim nie tak małym mieście znalazłam w jednym supermarkecie i tylko 3 szt jednego smaku.

Podsumowując: Monte Plus to bardzo ciekawa propozycja na przekąskę między posiłkami zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Zapewne nikt kto lubi mleczne desery i orzechy laskowe nie przejdzie obojętnie obok Monte Plus. :)