Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 stycznia 2022

224. Zaległości

Witajcie.

Życzę Wam, aby Nowy Rok był dla Was jeszcze bardziej owocny w nowe pomysły i ciekawe projekty, a doba niech się wydłuży, aby to wszystko można było zrealizować. :)


Jak już dało się zauważyć- miałam być, ale niestety znowu na obietnicach się skończyło. Dla mnie osobiście stary rok był pasmem wielu porażek, trudności, płaczu i żalu. Życie wywróciło się do góry nogami, ale powoli zbieram się do pionu i mam mocne postanowienie nie poddawać się. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. We wszystkim trzeba doszukiwać się pozytywów. Wierzę, że zła passa kiedyś się skończy i znowu nad moją głową zaświeci słońce. :)


Od kilku lat nie robótkuję już tak intensywnie jak wcześniej, ale coś uda się czasami popełnić i wiecie co- nadal mam z tego wielką radość. Zdecydowanie rok 2021 był bardziej karteczkowy. Oceńcie sami.























TU znajdziecie listę książek, które przeczytałam w ubiegłym roku. Może znajdziecie coś dla siebie. :)


Dobrej nocy życzę i mam nadzieję, że do zobaczenia częściej w Nowym Roku. 

Pozdrawiam Was i ściskam. :)

czwartek, 4 marca 2021

223. Rozgrzewka

 Witajcie kochani!

No i co? Czas siarczystych mrozów mamy chyba już za sobą. Teraz chyba tylko słoneczko i ćwierkanie ptaszków. U mnie tak właśnie jest i aż chce się działać. W głowie kilka pomysłów, ciekawe co na to ciało. Czy mu się zechce? Czy będzie dało radę? Pocieszcie mnie proszę, że nie tylko ja jestem taka rozbita, nie jestem w stanie dłużej skupić się na jednej rzeczy. O ile w ogóle się zabiorę do robienia czegokolwiek. :)

Ostatnio przeglądając swoje hafciarskie przydasie natrafiłam na 2 zestawy, które tyle lat przeleżały i nabrały już chyba mocy. Doszłam do wniosku, że czas się za nie zabrać. Ile będą czekać. :)




Dziewczyny, które miały przyjemność recenzować Igłą Malowane zapewne pamiętają tego słodkiego zajączka. 



U mnie na razie wersja bez koralików, ponieważ szczerze nie wiem jak się do nich zabrać. Czy najpierw haftujecie XXX, a później nawlekacie koralik, czy na czystą kanwę?  

Zajączek zajął mi w sumie ok. 6 godzin, wieczorami, podczas oglądania ulubionych seriali. :) wtedy najlepiej idzie mi praca. A Wy o jakiej porze najbardziej lubicie haftować?






Z kolei wczoraj wieczorową pora zabrałam się za kolejny hafcik. Ten zestaw otrzymałam kiedyś w ramach wygranego candy u AsiB z bloga Moje hafciki i cała reszta... Za dużo krzyżyków nie postawiłam ponieważ sen mnie zmógł. Myślę, że po dzisiejszym dniu będzie już można coś pokazać. 




A teraz wyjaśnię Wam tytuł dzisiejszego posta. Powyższe maleństwa są rozgrzewką przed większym projektem. Koleżanka poprosiła mnie o wykonanie haftu w ramach podziękowania dla nauczycielki na zakończenie roku. Obrazek ma przedstawiać chłopca i przyznam się, że miałam nie lada problem ze znalezieniem odpowiedniego schematu. Stanęło na tym i lada dzień ruszam z pracą. Czy któraś z Was go haftowała? Zmieniałyście coś w kolorystyce? 

Na koniec pochwalę się, że po niemal 8 latach skończyłam w końcu Nasturcje na krzyżu. o których pisałam kiedyś TU.O ile kolorową część wyszyłam bardzo szybko, to pokonało mnie niemal jednolite tło. Co mnie podkusiło je robić sama nie wiem. Na szczęście jest skończony. Teraz pranie, prasowanie i może iść do oprawy, aby mógł zawisnąć na mojej ścianie samouwielbienia. :)

To by było na tyle. Niebawem pochwalę się pierwszymi postępami w pracy. 

Do kolejnego spotkania. Pa pa 

piątek, 4 września 2020

219. W ramach podziękowania... Finał i inne zaległości

 Witajcie kochani.

Czy u Was również tak czuć jesień za oknem jak u mnie??? Nawet śmiem twierdzić, że dopada mnie jesienna chandra. Ale moje gorsze samopoczucie nie powoduje chyba aura, a sytuacja w jakiej się znalazłam wraz z rodziną. Dopadł nas koronawirus i pokrzyżował nam plany. :(

Dzień po powrocie z krótkiego urlopu dostaliśmy nakaz poddania się kwarantannie, bo mój mąż miał kontakt z osobą zakażoną. A i okazało się, że i on ma wynik dodatni. Ponadto rozporządzenie, które zostało podpisane 2 września rozwaliło mnie totalnie, ponieważ z dnia na dzień zostaliśmy pozostawieni sami sobie. Ech, szkoda gadać. Lepsza zmiana... :( 


Ale nie  tym dzisiaj miało być. Przechodzę już na bardziej optymistyczne tematy. :)

Jakiś czas temu pisałam Wam o nowym projekcie, który miał być prezentem w ramach podziękowania ciociom, które przez ostatni rok zajmowały się i edukowały moją córkę w żłobku. Pomimo mojego gapiostwa na szczęście udało mi się hafcik dokończyć i na czas oprawić. Wraz z bezą własnej produkcji trafił do Pań w żłobku. 
















W lipcu ponadto na szybciutko powstała karteczka imieninowa dla pewnej Ani. 






A gdy jeszcze nie wiedziałam, że moja córka nie zacznie swojej przygody z przedszkolem, wyhaftowałam jej imię na ręczniczkach i pościeli. 







Obecnie pracuję nad ukończeniem Nasturcji na krzyżu, które kiedyś prezentowałam TU. Nadal męczę to tło, ale na szczęście już niewiele mi zostało. 

Następną pracą, którą chcę ukończyć będą Anioły, wygrana w candy u Reni, o którym pisałam TU. To będzie moja pierwsza przygoda z lnem. Macie może jakieś przydatne wskazówki? 

Trzymajcie za mnie kciuki. :)

Pa pa pa.

wtorek, 21 lipca 2020

218. Tablice manipulacyjne

Hej, hej.

Dziewczynka na podziękowanie cały czas się wyszywa. Podtrzymuję, że haftowanie schematów SODY to czysta przyjemność i jak nie lubię robić konturów to tutaj aż nie mogę się ich doczekać. :)

Ale ja nie o tym dzisiaj.
Chciałam Wam pokazać nad czym rozpoczęłam pracę jeszcze w czasie izolacji. Moja córka chrzestna w czerwcu obchodziła roczek i miałam oczywiście problem co na prezent. Dodatkowo zadanie było utrudnione, ponieważ Zuzia jest 3 dzieckiem i większość zabawek ma po starszym rodzeństwie.

Ale tablicy manipulacyjnej jeszcze nie mieli i postanowiłam taką stworzyć. Oczywiście dla mojej córki również taka powstała, tylko taka bardziej "dorosła". :)





Oto efekt mojej kilkutygodniowej pracy. Na 100% nie jestem zadowolona z efektu końcowego, ponieważ robiłam to wszystko metodą prób i błędów. A i nie jestem też specem w obsłudze wkrętarki i wiertarki -bywało wesoło. :)



A na koniec jeszcze dziewczynka z poprzedniego posta.



Trzymajcie się cieplutko i do zobaczenia niebawem.

środa, 15 lipca 2020

217. W ramach podziękowania...

Witajcie kochani.

Ledwo się obejrzałam, a już połowa lipca nas zastała. Ostatnimi czasy taki ze mnie nieogarnięty człowiek i otaczająca rzeczywistość potrafi mnie zaskoczyć.

Tak również było i na początku lipca. Uświadomiłam sobie, że moja córka od września idzie do przedszkola i wypadałoby ciociom podziękować i pozostawić po sobie jakiś ślad. Nie tylko wspomnienia. :) I zaczęło się poszukiwanie czegoś ładnego, szybkiego i takiego dziecięcego. Następnie dokupienie brakujących mulin ( tylko 1 kolor miałam z tej rozpiski) i do dzieła.

Bardzo podobają mi się schematy z SODY i na taki właśnie postawiłam. Wybrałam jedną z dziewczynek z tego zestawu. Jakbym moją córeczkę widziała. :)


zdjęcie z internetu

Pierwszy raz mam do czynienia z chińskimi odpowiednikami DMC i w sumie dobrze mi się na razie z nimi pracuje.

Za wiele krzyżyków nie ma, ale wierzę, że uda mi się skończyć do połowy sierpnia. Trzymajcie za mnie kciuki.





A to moje dzisiejsze dzieło w ramach pracy zawodowej. :)

niedziela, 22 listopada 2015

60. Bałwankowo z Igiełką- SAL u Rudej Mamy odsłona 6

Uff. O mały włos bym nie zdążyła zamieścić kolejnego bałwanka- latarnika. Po ostatnim nieudanym zwlekałam na ostatnią chwilę. Hafcik powstał dopiero dzisiaj rano, ale niestety nie doczekał się jeszcze żadnego umiejscowienia. Właśnie pożegnaliśmy gości, a przez cały niemal dzień siedziałam przy garach. Takie jest tylko moje usprawiedliwienie i mam cichą nadzieję, że Sylwia zaliczy mi zadanie. :)))

Oto kolejny zimowy stworek.

Dobranoc. :)

piątek, 20 listopada 2015

59. Straszna babeczka- SAL u Sylwii odsłona 11

Witajcie moi drodzy!

Cóż za paskudna pogoda. Wiem, wiem ostatnio tylko narzekam cały czas, ale po ostatnich dwóch dniach mam dosyć deszczu. Zechciało mi się jeździć rowerem do pracy i mam za swoje. W środę od pasa w dół cała mokra, ponieważ nie dało się jednocześnie jechać i trzymać parasola, bo wiało jak w kieleckim. A wczoraj to już totalnie przemoczona wróciłam. Dawno już tak nie miałam. A swoją drogą nie pamiętam czy kiedykolwiek miałam okazję uczestniczyć w burzy i to jeszcze w listopadzie. :)

Ale już dosyć marudzenia. Pragnę Wam dzisiaj zaprezentować już przedostatnią babeczkę z SAL-u zorganizowanego przez Sylwię. Jest to jedyna babeczka, którą średnio przyjemnie mi się wyszywało. Po pierwsze, że nie przepadam za Halloween. A po drugie- kolorystyka jakoś do mnie nie przemawiała, a jestem za bardzo leniwa i nie chciało mi się dobierać po swojemu. A po trzecie- ach ten odrażający pająk.

Oto wymięta strasznie moja 11 babeczka. Przepraszam za jakość zdjęć, ale te robione nocą jakoś wyglądają lepiej.


 



Na koniec pochwalę się małymi zakupami, które poczyniłam w stacjonarnej pasmanterii. Poszłam tylko po koronki, a wyszłam jeszcze z filcem (do ratowania bałwaniastego :)) i dwiema świątecznymi tasiemkami. :) I w końcu dorobiłam się metra krawieckiego, abyśmy m.in . mogli z mężem kontrolować czy za mocno się nie "poprawiamy" w pasie. :)))






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję za wszystkie przemiłe komentarze. 
Pa pa pa. :))


niedziela, 15 listopada 2015

58. Bałwankowo z Igiełką- SAL u Rudej Mamy odsłona 5

Witam ponownie.

Na wstępie pragnę serdecznie przeprosić Monikę Blezień- Igiełkę oraz wszystkie osoby, które mogą poczuć się urażone przez moje zbeszczeszczenie kolejnego bałwanka. Wytłumaczę się krótko- chciałam zrobić tym razem zawieszkę, źle docięłam i tylko tyle zostało. :( Nie wiem jak ja mogłam to zrobić. Chyba wczorajsze zmęczenie troszkę się przyczyniło. Mam nadzieję, że Sylwia zaliczy mi ten- choć średnio wyglądający- hafcik.

Oto co pozostało:





Zmykam kończyć listopadową babeczkę. Pozdrawiam cieplutko. :)