Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coś dla ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coś dla ciała. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 grudnia 2020

221. Kalendarz adwentowy

Z zamiarem zrobienia kalendarza adwentowego mojej córce nosiłam się z zamiarem już w tamtym roku. Niestety za późno się obejrzałam, zastał mnie grudzień i nic nie przygotowałam. :)

W tym roku miałam mocne postanowienie taką niespodziankę przygotować i zaczęłam już we wrześniu, kiedy w KIKu zobaczyłam papierowe torby z naklejkami. I tak przez październik i listopad dokupowałam kolejne drobiazgi, niektóre dołączyły już po zrobieniu zdjęć i jeszcze dopakowałam. Od początku chciałam, aby słodyczy była minimalna ilość. Tylko tam, gdzie jest karta przyjemności albo naprawdę drobnostka. :) 

Koszt to ok. 80 zł, nie wliczając kwoty na wyjście do kawiarni, która w końcu się nie odbyła, ponieważ ze względu na sytuację w kraju nasze lokale są zamknięte. Kupiłyśmy ciasto na wynos i zrobiłyśmy sobie babskie popołudnie w domu. Czy kwoty na składniki i dekoracje potrzebne do przygotowania pierników. 

Gdy podzieliłam się pomysłem z koleżanką także poprosiła mnie o zrobienie kalendarza dla jej prawie 4-letniej córki. 

Tak powstały dwa bliźniacze projekty, które u dziewczynek wzbudzają ciekawość i ekscytację każdego poranka. :)















Ja będąc dzieckiem nie wiedziałam o ich istnieniu. Dopiero jako dorosłą kobieta i mama usłyszałam o nich pierwszy raz. I cieszę się, kiedy pokazuję córce cyfrę/liczbę, którą musi odnaleźć, a później jej uśmiech gdy wyjmuje zawartość torebki. :)

A Wy przygotowujecie swoim dzieciom takie kalendarze?


Trzymajcie się cieplutko. Do kolejnego....


czwartek, 19 lipca 2018

211. Testowanie z trnd- obiadki Bobovita

Witajcie.

Na wstępie dziękuję za miłe słowa pod poprzednim postem. Cieszę się, że pomimo mojej nieobecności zaglądacie na mojego bloga, który już mocno zarósł pajęczynami. :)

Dzisiaj wpadam do Was nie jako hafciarka, a tester. W sumie tym razem testerką stała się moja córeczka. Jak już wiecie jestem członkiem kilku platform : EveryDay Me, Streetcom oraz trnd, i po dłuższej nieobecności udało mi się załapać do kolejnej kampanii. A mianowicie otrzymałyśmy zestaw obiadków Bobovita.

Po ukończeniu przez Alicję 4 miesiąca zaczęłam rozglądać się, czytać etykiety produktów dla dzieci, aby choć trochę zaznajomić się z tematem i dobrze podejść do rozszerzenia diety. Pomocne były dla mnie też rady szwagierki, która ma dwójkę starszych dzieci i pewne doświadczenia w tej kwestii. Jako, że warzywka na ogrodzie dopiero zaczynały wzrastać, dla mnie jedynym słusznym wyborem było wspomaganie się słoiczkami. Bałam się podawać dziecku to co oferują nam sklepowe działy warzywno- owocowe. Zaraz po tym jak Alicja zaczęła poznawać nowe smaki dostałyśmy informację o dostaniu się do projektu. :) Idealny moment, bo ile można jeść indyka.


Na początku lipca dotarła do nas taka paka:



I mega zdziwienie, że to wszystko dla niej:





A, że moje dziecko ma nieposkromiony apetyt (dała już o tym znać w szpitalu zaraz po urodzeniu) chciała zaczynać od największej porcji:




Na pierwszy ogień poszła zupka dyniowa z królikiem:


Następnie jarzynowa z cielęcinką:



Po kilku dniach przeszłyśmy na wyższy poziom i smakowałyśmy pierwszy obiadek. I tu obie zostałyśmy zaskoczone, bo nie było zmiksowanej papki, a kawałki. Chwila konsternacji i mała "wciągnęłą" jarzynki z łososiem w pomidorach. Nawet rączki poszły w ruch.





Na koniec sięgnęłyśmy po nowość- zupkę warzywną z cielęcinką, ale wzbogaconą o kukurydzę i groszek. I tu pojawił się dylemat: zjeść grzechotkę czy zupkę. To drugie zwyciężyło. :) A na koniec uśmiechnięta, najedzona buzia.






Wszystkie otrzymane dania Alicja zjadła z takim samym smakiem. Zarówno cielęcina, królik czy łosoś przypasowały do jej gustu. A ja wierzę, że mięsa i ryby w nich zawarte nie zaszkodzą nigdy żadnemu dziecku. Niestety w moim mieście trudno jest dostać świeży filet wartościowej ryby czy jakieś inne mięso niż wszechobecna wieprzowina, wołowina czy drób. A królika tylko w Lidlu widziałam. :) I też się zastanawiam czy to dobry wybór. Może macie jakieś zdanie na ten temat?

Wybierając produkty dla dziecka kieruję się przede wszystkim składem. Im prościej tym lepiej. :)

Podsumowując- mam dwa zastrzeżenia co do zawartości słoiczków. Po co dodawane są skrobia kukurydziana i zagęszczony sok cytrynowy? Doczytałam i dowiedziałam się, że nie szkodzą, ale po co??? I drugie: za mało mięsa i ryb!!! Nie oszukujmy się- słoiczek, w którym jest zaledwie 8% mięsa lub ryby troszkę kosztuje. Gdyby tak posiedzieć i policzyć to strasznie dużo płacimy za warzywa, które jak wiadomo są tanie. Za taką cenę oczekiwałabym bogatszej zawartości. Na szczęście u nas goszczą sporadycznie i są alternatywą na "czarną godzinę". "Siedząc" :) na "urlopie" :) mam mnóstwo czasu na przygotowywanie posiłków samodzielnie.

A żeby nie było, że u nas tylko warzywa, mięso i ryby...



#mniam #bobovita #nowościbobovita #trnd #testujemy


Pozdrawiam wszystkie mamusie i nie tylko.




poniedziałek, 23 listopada 2015

61. Świątecznych karteczek ciąg dalszy

Dzisiaj znowu w przelocie pragnę Wam zaprezentować kolejne karteczki, które przygotowałam w ostatnich dniach. Wykorzystałam papierki i scrapki otrzymane od Magdy, EdytyJustyny oraz napisy udostępnione przez Jolę i Wikuchę.

Oto one:




Miłego popołudnia życzę. :)

poniedziałek, 14 września 2015

40. Wymianka kawowa

Jak była wymianka herbaciana to nie mogło zabraknąć i wymianki kawowej zorganizowanej przez pomysłową Dorotę.
Moją parą wymiankową tym razem była Bożenka z bloga Moje cudawianki, która tworzy piękną biżuterię i próbuje swoich sił w quillingu i scrapbookingu. Paczuszka, którą otrzymałam nie miała dna. Znalazło się tam mnóstwo wspaniałości przygotowanych przez Bożenkę.
Moja droga bardzo serdecznie dziękuję Ci i przyznam szczerze, że mnie zawstydziłaś, ponieważ moja przesyłka w porównaniu z Twoją była uboga. A oto prezentacja (przepraszam za jakość zdjęć, ale ostatnio jest tak ponuro, że wszystkie wychodzą okropnie).

Coś dla ciała

Coś dla ducha
I wszystko razem


Ode mnie poleciała taka oto przesyłka. Skromna, ale z dużą ilością serducha. :) I tym razem okazała się pomocna metryczka.


Pozdrawiam.

piątek, 14 sierpnia 2015

35. Wymianka herbaciana

Dzisiaj chciałabym się pochwalić wspaniałościami, które otrzymałam od Ani z bloga Barwy kreatywnych dużych i małych pomysłów w ramach wymianki herbacianej zorganizowanej przez Dorotę. Zapraszam serdecznie na blogi obu dziewcząt, u których pomysłów co nie miara.

Ale może zacznę od początku.

Na wymiankę natrafiłam w ostatniej chwili, bo dosłownie na 1,5 godziny przed końcem możliwości zapisywania się. Dłuższą chwilę zastanawiałam się czy podołam, czy to co zrobię przypadnie do gustu tej drugiej osobie, czy wogóle zdążę z przygotowaniem paczuszki. ale kto nie zaryzykuje ten nie wie. Zapisałam się.
Zasady proste: należało przygotować podarek związany z herbatą.
Moją parą została wyżej wspominana Ania i oto jakich cudeniek jestem właścicielką.






Radość we mnie ogromna. Piękne pudełeczko na herbatkę, serwetki- motylki w kolorach tęczy, mnóstwo herbatki, cappucino i słodyczy, karteczka z filiżanką oraz ogrom przydasi- to jest to co tygryski lubią najbardziej. :)

Ode mnie Ania otrzymała:
- słoik na herbatkę ozdobiony wyhaftowanym imbryczkiem i filiżanką oraz napisem, co w środku powinno się znaleźć :),

- świeczkę,
- herbatki, kawkę i kisiel,
- tasiemki
- oraz karteczkę.

I tu okazała się bardzo pomocna metryczka, którą wymyśliła hubka38.



Teraz zapisałam się na wymiankę kawową i lada dzień zabieram się za przygotowywanie prezentu. :)

`````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````


Witam serdecznie skrawek tęczy wśród moich obserwatorów. Jest mi bardzo miło.

Pozdrawiam. :)



niedziela, 28 czerwca 2015

26. Sampler "Flower Garden"- odsłona 3

Ech, znowu mnie nie było wieki. Niestety przez sezon truskawkowy zaniedbuję mojego bloga i xxx. Ostatnio w domu to tylko nocuję. :) Jednakże nie oznacza to, że nie zaglądam na Wasze blogi. Odwiedzam regularnie tylko nie zawsze mam czas przysiąść się i napisać w komentarzach coś konstruktywnego. Ale obiecuję poprawę.

Już dawno obiecywałam kolejną odsłonę mojego samplerka, ale moja nieuwaga i brak czasu mi w tym przeszkodziły. Chcąc przejść do haftowania kolejnego elementu okazało się, że przegapiłam jeden kolorek muliny. Więc szybciutko do pasmanterii (a tylko w jednej u mnie można kupić mulinę DMC) i tu zonk, bo kolorek wyszedł. Niestety musiałam czekać prawie 2 tygodnie na dostawę. Później trochę leń, trochę zmęczenie spowalniały pracę. Ale oto są kolejne trzy elementy mojej pracy.






I wszystkie razem.


Sampler na dzień dzisiejszy prezentuje się tak:


I jeszcze na koniec mój szybki i łatwy placek z czereśniami. Przepis taki sam jak na ciasto z rabarbarem. :)

Smacznego!!!


Witam moich obserwatorów- mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej oraz dziękuję wszystkim za miłe komentarze. :)



niedziela, 14 czerwca 2015

24. Ciasto szpinakowe na urodziny męża

Wczoraj mój ślubny obchodził 31 urodziny i z braku czasu zamiast tortu postanowiłam spróbować zrobić ciasto szpinakowe. Sama nie byłam przekonana dopóki nie spróbowałam wypieku koleżanki. Jak dla mnie niebo w gębie. :) Solenizant początkowo także nie mógł sobie tego wyobrazić jak można zrobić ciasto z -jak to nazwał- "zielem", ale był mile zaskoczony. Mój piekarnik nie piecze tak jak bym chciała, ale jestem zadowolona z efektu końcowego.




Pomocny był poniższy przepis:

400 g mrożonego szpinaku
2 łyżki cukru pudru
1 śmietan- fix
300 ml śmietany 30%
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szkl. mąki krupczatki
1 szkl. mąki tortowej
3 duże jajka
250 g cukru
1 i 1/3 szkl. oleju

Szpinak rozmróź i odciśnij w dłoniach z nadmiaru wody. Można dodatkowo jeszcze rozdrobnić. Do miski wbij jajka, dodaj cukier i zmiksuj na wysokich obrotach do całkowitego rozpuszczenia się cukru. Dodawaj pomału olej, nie przerywając miksowania. Następnie dodaj przesiane oba rodzaje mąki z proszkiem do pieczenia i dokładnie wymieszaj (ja miksowałam na najniższych obrotach). Na koniec dodaj szpinak, delikatnie wymieszaj. Gotowe ciasto przełóż do tortownicy o średnicy 25 cm, wyłożonej papierem. Piecz w temp. 180'C przez 1 godz. lub do tzw. "suchego patyczka".
Śmietanę ubij na sztywno, pod koniec ubijania dodaj śmietan- fix wymieszany z cukrem pudrem. Ja dodatkowo dodałam ostudzoną galaretkę cytrynową rozpuszczoną w 200 ml wody.
Z ciasta odetnij wierzch (ok. 1/3 wysokości) i rozdrobnij na okruszki. Na pozostałe ciasto wyłóż śmietanę, posyp obficie okruszkami i lekko dociśnij dłonią, aby nie odpadały.
W oryginalnym przepisie na wierzchu rozsypane były pestki granatu. Ja udekorowałam borówkami.
 
Smacznego! :)

piątek, 5 czerwca 2015

22. Ciasto z rabarbarem

Słoneczko grzeje niemiłosiernie, ale to dobrze- chyba już wszystkim nam go brakowało. Maj specjalnie nie rozpieszczał i chociaż teraz możemy się nacieszyć. :) U mnie już pierwsza opalenizna- nierówna i piekąca pamiątka po całym dniu na dworze.

Ale nie o tym miał być ten post. Wczoraj u teściowej jadłam proste, ale jakże nieziemsko pyszne ciasto z rabarbarem. Zajadałam się, że aż wstyd. :) Ładnie się uśmiechnęłam, dostałam pęk rabarbaru i dzisiaj sama upiekłam. Ciasto nie wyrosło za bardzo, ale smakuje podobnie.

Mój wypiek prezentuje się tak:



Pomocny był ten przepis:

ok. 0,5 kg rabarbaru (oczyścić, usunąć zdrewniałe końcówki, pokroić na kawałki)

kostka masła
1 szkl. cukru
3 jaja
cukier waniliowy
2 szkl. mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia

cukier puder do posypania

Masło o temperaturze pokojowej utrzeć z cukrem  cukrem waniliowym. Następnie dodawać po jednym jajku. Wszystko dokładnie zmiksować. Na koniec wsypywać powoli mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Ciasto wylać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia (ja piekłam w dużej prostokątnej blasze i ciasto wyszło dość niskie). Na wierzch ułożyć rabarbar. Piec przez 40 min. w temperaturze 180' C.
Ostudzone ciasto posypać cukrem pudrem.

Smacznego!

P.S. Mam jeszcze pytanie z innej beczki, może Wy jesteście bardziej kumate. Po dodaniu każdego posta również na google+ on się pojawia. Tylko nie wiem dlaczego od pewnego czasu z tym samym zdjęciem (foto samplera). Proszę o radę.

wtorek, 12 maja 2015

18. Sampler "Flower Garden"- odsłona 2

W końcu się zmobilizowałam i wyruszyłam do pasmanterii po brakujące dwa kolorki do samplera. Siedząc na zwolnieniu tak się rozleniwiłam, że najchętniej wcale bym nie wychodziła. Czasami nawet po zakupy do osiedlowego sklepiku za daleko. :)
Dzięki przymusowemu odpoczynkowi od pracy kolejna część samplera powstała stosunkowo szybko. Szczerze dosyć miałam tylko raz, gdy dostawałam oczopląsu przy kwiatkach, ale efekt końcowy wydaje mi się zadowalający. Cała resztę wyszywało się bardzo przyjemnie. Uwielbiam te kolory- takie żywe i nasycone. Wczoraj jeszcze okonturowanie na dobranoc, czekanie na poranne naturalne światło i kolejna odsłona samplera prezentuje się tak (przepraszam za jakość zdjęć, ale nie dorobiłam się jeszcze swojego aparatu i pstrykam telefonem).


Tak prezentuje się całość:

Czy u Was również taki przepiękny poranek- przepiękne słoneczko i bezchmurne niebo? Przypomniały mi się czasy z dzieciństwa, kiedy to w okresie wakacji wstawałam o 5 rano i podziwiałam piękne wschody słońca. :) Korzystam z terapii słonecznej na maxa, bo prognozy pogody na kolejne dni już nie napawają tak optymizmem. :)